Rozmowy o zyciu przy zyciu
Rozmowa w samochodzie. Eryk opowiada swoj sen: ‘no i myslalem , ze to naprawde sie dzieje a nie jest w śni’ . Julek z dezaprobata poprawia Eryka polszczyzne: ‘nie jest w snu!’ ‘w snu!’
***
Eryk i Julek zazyczyli sobie kawalu, wiec mama Tyl sie produkuje. Uwaga! kawal nieporpawny politycznie, wrazliwych i psychologow dzieciecych po fachu proismy o nieczytanie.
Byl sobie Polak, Rusek i Niemiec. Wszyscy trzej znalezli sie na bezludnej wyspie, na ktorej nie bylo nic do jedzenia, wiec Polak wpada na pomysl: ‘rozdzielmy sie i jak ktos znajdzie cos do jedzenia to przyniesmy tutaj i sie podzielimy’. Po kilku godzinach wraca Polak i widzi ,ze Niemiec piecze jakies miesko przy ognisku. Polak pyta sie ,czy moze sie przylaczyc. Niemiec czestuje go mieskiem. Polak wcinajac z zapalem, rozglada sie czy w polu widzenia nie ma Ruska i mowi, :’wiesz, co Niemiec, tak szczerze, to nie lubie Ruska!’ A na to Niemiec: ’Nie?!, to nie jedz!’
Julek smieje sie z kawalu. Eryk milczy, a po chwilii pyta: ‘Co to jest Rusek?’
***
To ponizej to chyba nie jest smieszne, ale ciekawe i zyciowe niestety
Julkowi kolega z obozu wakacyjnego dobral sie do torby i wyzarl mu swiezo zakupione slodycze (nietkniete jeszcze). Tego dnia caly oboz poszedl na zakupy i kazdy mial sobie kupic cos za 10 dolarow. Kolega kupil sobie za wszystko zabawke, a Julek slodycze.
na poczatku nie wiadomo bylo kto ‘ukradl’ (nazwijmy rzeczy po imieniu) slodycze, a potem Julek nakryl kolege w ubikacji , jak zajadal sie jego slodyczami. W sumie to pierdola, ale nie wiem czy pamietacie swoje uczucie, gdy pierwszy raz wam ktos cos ukradl. Mi ukradli pieniadze na kurs szybkiego czytania,….i do dzisiaj wolno czytam. Uraz na cale zycie!. Ale nie o tym! No wiec, zal mi bylo dzieciaka, bo mial duze poczucie niesprawiedliwosci, ze ktos zabawke sobie kupil i cudze slodycze wszamal, a on uczciwie zrezygnowal z wizji zabawki na rzecz cukierkow, ktore na pozniej sobie zostawil, i ostatecznie nic nie mial. Juz pomijac jak opiekunowie rozwiazali sprawe, Julek wieczorem wciaz mial kiepski humor. Chcialam mu jakos pomoc, zeby troche odpuscil wkurzania sie na tego chlopca, wiec sobie rozmawiamy, a rozmowie przysluchuje sie Eryk:
“Juz sprawa jest zalatwiona, jutro kupimy ci nowe slodycze i juz nie ma sensu sie wkurzac na tego kolege, bo najwyrazniej mu rodzice nie wytlumaczyli, ze tak nie wolno robic. Wkurzanie sie tutaj nic nie pomoze ,tylko masz zepsuty humor”. Nic nie pomagalo, wiec mama Tyl wziela ‘przyciezkawy’ przyklad,zeby zilustrowac. ”kiedys mama z tata tez mieli cos ,co bylo ich, mieli firme (tutaj nastepuje krotkie wyjasnienie dla Eryka co to jest firma, chyba zalapal, bo kontynuujemy) i mama z tata postanowili sie podzielic ta firma ze swoim kolega, wspolnikiem. Po jakims czasie kolega chcial wziac wszystkie kawalki firmy, takze ten mamy i taty kawalek, my z tata na to nie pozwolilismy, ale dlugo bylismy wkurzeni. I tutaj nastepuje glowne przeslanie dla Julka ‘tak dlugo jak bylismy wkurzenie, tak dlugo mielismy zle humory i glownie sobie szkodzilismy. Gdy sobie pomyslelismy, ze trzeba odpuscic i przebaczyc, dla wlasnego humory i zdrowia, to od razu nam sie zrobilo lepiej’ “no i powiedzcie mi chlopcy, czego sie nauczyliscie z tej historii?”
Zanim Julek zdazyl cokolwiek odpowiedziec, Eryk bez zawahania i piekna polszczyzna powiedzial: “Ja sie nauczylem: Nigdy nie dziel sie firma!”
Dla zainteresowanych:, Julek jednak zalapal czesc o przebaczaniu i autentycznie ‘odpuscil’, bo pozniej poszedl sie bawic i zapomnial o calej sprawie. W tych naszych rozmowach byly rowniez kwestie o byciu/ nie byciu naiwnym, i o zaufaniu, byciu dobrym, zlym itp,….i o zawieraniu umow, przy zakladaniu spolek, …a to juz z Erykiem, w odpowiedzi na jego nauke z naszej historii. I pomyslec, ze on ma tylko 6 lat.
P.S. chyba musze zaczac czesciej pisac po polsku, bo czuje sie jakbym pisala lewa reka. Niestety ubytki w jezyku polskim nie zapisuja sie naglymi przyrostami znajomosci jezyka angielskiego. Tu juz nie dobrze, tam jeszcze nie dobrze. Jezyk to zdecydowanie cos zywego, a wiec trzeba to cos, czyms karmic i czasami wypuszczac,….. zeby pobiegalo. Postaram sie czesciej wypuszczac moj jezyk polski na tym blogu, …a wszystkim zycze odpuszczania,…i opowiadania sie po dobrej stronie mocy, nawet jak wam zezra slodycze.


Bardzo życiowy wpis ! Czekam na więcej przygód rodzinki z krainy OZ oraz gorąco Pozdrawiam
05/08/2011 o 11:28 AM
Ciekawy wpis
i tak to jest z jezykiem. W moim przypadku, w Polsce juz pytaja sie skad jestem and w Australii skad mam akcent. Ciul ani tu ani tu, trzeba przeprowadzic sie do Chin.
12/08/2011 o 2:34 PM
Usmialam sie
)
20/08/2011 o 5:58 PM
Zycie przedziwne pisze scenariusze, nasze dzieci chodza razem do klasy. Pozdrawiam serdecznie
25/08/2011 o 11:44 PM
Wszystkim dziekuje za komentarze, az sie chce pisac, jak widze, ze to ktos jednak czyta, dzieki !// do Julity: a ja ci dzisiaj tradycyjny liscik wyslalam przez naszych chlopcow to znaczy ‘poczta synowa’
Pewnie specjalnie Lukasza dali do Julka klasy, bo nauczycielka poprosila J. zeby byl L. buddy przez pierwsze dni, Ci nasi chlopcy to jedyne polskie rodzynki w szkole w Chatswood (plus Eryk), bardzo fajnie ze sa razem w klasie! pa
26/08/2011 o 11:17 AM
List do mnie? Nic nie dostalam! Bardzo mozliwe, ze Lukasz nie przypadkowo trafil do klasy Julka
Jakis czas temu bylam na spotkaniu w szkole odnosnie klasy przedszkolnej i podpytywalam babki o innych Polakow. Podobno jest jeszcze jakas rodzina z Rosji mowiaca po polsku. Wybieracie sie na Moon Festival?
26/08/2011 o 6:12 PM
Hej super sie czytalo ten post. Poprosze o wiecej
. pozdrawiam z Melbourne Monika
29/08/2011 o 3:20 PM
Hej
Zaczęłam się zaczytywać w Twoim blogu, ale widzę, że od lipca nie pojawiają się nowe posty
czy porzuciłaś bloga, a może przeniosłaś się gdzie indziej? My także planujemy wyjazd do Australii
mąż jest budowlańcem, tu ma swoją firmę, ale dość już mamy tej pogody i podjęliśmy decyzję o wyjeździe
Mam nadzieję, że się nam uda
Pozdrawiam
16/11/2011 o 3:12 AM
Hej Nickie – pewnie, ze wam sie uda, tylko dobrze sie przygotujcie! Pozdrawiam serdecznie.
03/04/2012 o 11:26 AM